Klify Moheru (and. Cliffs of Moher) pojawiają się w większości zestawień najpiękniejszych atrakcji świata. Nie trzeba tłumaczyć ich fenomenu. Jak to z klifami bywa, robią na nas ogromne wrażenie. Co czyni Klify Moheru tak wyjątkowymi oraz jak zaplanować wycieczkę do Irlandii? Odpowiedzi znajdziesz poniżej.


Garść ciekawostek o Klifach Moheru
Klify Moheru w najwyższym miejscu liczą 214 m wysokości i ciągną się na długości około 14 km. Siły natury bezustannie oddziałują na klify, zmieniając ich kształt. Skały są podmywane przez Atlantyk, dlatego podchodzenie do samej krawędzi jest bardzo niebezpieczne. W wyniku erozji tworzą się szczeliny, jaskinie, łuki skalne, ostańce i inne formy, będące przy okazji idealnym schronieniem dla morskich ptaków.
Latem, gdy dramatyczne krajobrazy i ostre skały łagodzi soczysta zieleń i miękkość trawy, tworzy się kontrast nadający temu miejscu niezwykłej urody. To także jedno z tych miejsc, które – podobnie jak wiele zakątków Irlandii czy Szkocji – równie pięknie prezentuje się podczas złej pogody. Mgła, ciężkie chmury i wzburzony Atlantyk tylko dodają klifom surowego, nieco mrocznego charakteru.
Jak powstały klify?
Klify są niczym podręcznik „przyrodniczej archeologii”, odsłaniający przed nami około 320 milionów lat. Skały powstały w karbonie, ale nie w tym miejscu, w którym znajdują się dzisiaj. Fragment skorupy ziemskiej, na którym leży współczesna Irlandia, znajdował się wówczas około 6000 km od swojej obecnej lokalizacji, w pobliżu równika. Przez kolejne setki milionów lat przemieszczał się wraz z płytami tektonicznymi na północ, średnio w tempie około 2 cm rocznie.
Obszar, z którego powstała dzisiejsza zachodnia Irlandia, znajdował się wówczas częściowo pod wodą, u ujścia potężnego systemu rzecznego. Rzeki niosły piasek, muł i inne drobne osady, które trafiały do morza i odkładały się na dnie warstwa po warstwie. Z czasem, pod wpływem ciśnienia i procesów geologicznych, utworzyły skały osadowe – przede wszystkim piaskowiec, mułowiec i łupek. Późniejsze ruchy skorupy ziemskiej wyniosły te warstwy, a niszczycielska siła Atlantyku odsłoniła ich przekrój. Dlatego współcześnie możemy gołym okiem dostrzec charakterystyczne poziome pasy biegnące przez ściany klifów.

Trochę historii
Interesującym epizodem z nieco mniej zamierzchłej przeszłości jest historia wojen Anglii z Hiszpanią. W XVI wieku klify służyły jako punkt obserwacyjny, z którego śledzono ruchy Hiszpańskiej Armady. Po nieudanej próbie inwazji na Anglię w 1588 roku jej okręty próbowały wrócić do Hiszpanii, opływając Irlandię. Niestety sztormy sprawiły, że wiele z nich rozbiło się u jej zachodnich wybrzeży.
Jeśli również zastanawiacie się nad znajomo brzmiącą nazwą klifów, możecie być zaskoczeni. Skały te nie mają nic wspólnego z moherem – ich nazwa pochodzi od dawnego fortu Mothar/Moher, który znajdował się w okolicy dzisiejszego Hag’s Head. Słowo mothar oznacza zrujnowany fort. W czasie wojen napoleońskich, w 1808 roku, Brytyjczycy wznieśli w tym miejscu wieżę sygnałową, wykorzystując do jej budowy kamienie z rozebranego fortu.

Co to za miejsce?
Klify Moheru nie są najwyższe w Irlandii, ale na pewno najsłynniejsze. Dostały się nawet do finału plebiscytu na 7 nowych cudów natury, jednak nie wygrały. Mimo wszystko klify te pozostają najpopularniejszą atrakcją przyrodniczą kraju. Są szeroko rozpoznawalne, często przejawiają się w rankingach różnej maści, traktujących o najpiękniejszych miejscach świata.
Dlaczego akurat Klify Moheru są tak słynne, chociaż nie są najwyższymi klifami Irlandii? To przede wszystkim bardzo fotogeniczne miejsce. Niemal całkiem pionowe skały nie biegną w prostej linii, lecz tworzą osiem skalnych cypli ustawionych jeden za drugim. Te dalsze stopniowo nikną w oddali, ale wciąż pozostają dobrze widoczne. Ten charakterystyczny, warstwowy widok stał się znakiem rozpoznawczym Klifów Moheru.
Po drugie, klify zaczęto promować bardzo wcześnie, bo już w XIX wieku. W 1835 roku wybudowano wieżę widokową dla zwiedzających, a z czasem zadbano również o ścieżki, stajnie i miejsca odpoczynku. Gościom przygrywał nawet dudziarz, a dziewczynki z pobliskich domów sprzedawały turystom gorące ziemniaki z masłem lub mlekiem. Klify mają więc wyjątkowo długą tradycję turystyczną.
To również sprawia, że są bardzo łatwe do zwiedzania. Droga przebiega praktycznie obok, nie trzeba mieć świetnej kondycji ani organizować całodniowej wyprawy, a na miejscu dostępna jest pełna infrastruktura. W pobliżu znajdują się też inne popularne atrakcje, które dodatkowo przyciągają turystów do regionu. Z czasem zadziałał efekt kuli śnieżnej: klify coraz częściej pojawiały się na pocztówkach, w przewodnikach, a później także w znanych filmach (Irlandzkie Życzenie, Harry Potter i Książę Półkrwi itd.). W ten sposób stały się jednym z wizualnych symboli Irlandii i zyskały status miejsca kultowego.

Klify Moheru – dojazd
Klify Moheru położone są na południowym zachodzie Irlandii, między miastami Galway oraz Shannon i Limerick. Do tej atrakcji można dojechać nie tylko autem, ale transportem publicznym. Jest to zdecydowanie korzystna opcja, zwłaszcza gdy kierowca obawia się ruchu lewostronnego.
Do Klifów można dostać się od strony Galway lub Shannon (przez miasteczko Ennis). Między Galway i Ennis kursuje Bus Eireann, linia 350. Bilet w jedną stronę z Ennis do przystanku przy parkingu dla zwiedzających klify kosztuje 10 euro dla osób dorosłej, a z Galway do klifów – 13.50 euro. Opłaca się od razu kupić bilet w dwie strony. Obowiązują zniżki dla dzieci, seniorów oraz bilety rodzinne. Aktualne ceny przejazdów oraz rozkłady jazdy zawsze sprawdzaj przed wyjazdem – zrobisz to na tej stronie – klik.
Bilety można kupić u kierowcy za gotówkę, w dedykowanej aplikacji TFI Go, w biletomatach przy większych stacjach (kartą i gotówką) oraz przy użyciu specjalnej karty TFI Leap Card. Podane wyżej kwoty dotyczą pełnej ceny przy zakupie u kierowcy lub na dworcach.
Wskazówka
TFI Leap Card to karta transportowa, dzięki której bilety na regionalne przejazdy Bus Éireann są tańsze o 30%. Kartę można kupić w punktach sprzedaży An Post i w wielu PostPoint (rónież w Ennis i Galway). Przy zakupie płaci się 5 euro za depozyt i min. 5 euro doładowania, które można od razu wykorzystać na przejazd. Kartę doładowuje się w aplikacji Leap Top-Up lub w punktach sprzedaży.
Darmowy bus do Klifów Moheru
Publiczne autobusy to nie jedyny sposób na dojazd do Klifów Moheru. Dla turystów przygotowano specjalne darmowe busy, które w czasie sezonu kursują między centrum dla zwiedzających oraz pozostałymi atrakcjami w Parku Narodowym Burren – czyli zatrzymują się m.in. w miejscowościach Doolin, Kilfenora, Liscannor, Ballyvaughan itd.
Busy kursują mniej więcej od drugiej połowy maja do drugiej połowy września, mniej więcej co 15-45 minut, w zależności od pory dnia i natężenia ruchu. Przejazdy nic nie kosztują i obowiązuje zasada „kto pierwszy, ten lepszy”. W lipcu korzystaliśmy z busa dwa razy i za każdym razem byliśmy jedynymi pasażerami. Opis dostępnych tras znajduje się na stronie – klik.


Jak zwiedzać Klify Moheru?
Zwiedzanie klifów można rozpocząć w Visitor Center, w którym mieści się interaktywna wystawa prezentująca historię i przyrodę irlandzkich klifów. Miejsce ciekawe, jeśli chcemy się czegoś dowiedzieć, ale nie obowiązkowe. My ominęliśmy centrum z powodu tłumu, zamiast tego poznając informację o klifach prosto z internetu.
Klify Moheru – trasa spacerowa
Na zwiedzanie klifów warto przeznaczyć od 1,5 do 3 godzin. Obszar nie jest duży, przejście ścieżki wzdłuż przepaści do punktu końcowego nie zajmuje dużo czasu. Trasa tam i z powrotem liczy około 3,5 km, jest prosta, delikatnie się wznosi, ale nic uciążliwego. Potężne podmuchy wiatru przy wietrznej pogodzie mogą dać się we znaki. Pogoda w tym miejscu, jak to przy oceanie, bywa zmienna – w krótkim czasie może przejść od deszczu, przez mgłę, aż po słońce. Początkowa część zlokalizowana najbliżej centrum dla zwiedzających jest wybetonowana i dość szeroka, ale po kilkuset metrach zwęża się, co bywa uciążliwe. Ludzi jest dużo, a miejsca wbrew pozorom mało, mijanki po pewnym czasie stają się uciążliwe, gdyż wszyscy muszą przecisnąć się między przepaścią a ogrodzeniem pastwiska dla owiec.
Mówiąc przepaść, nie mam na myśli faktycznego krańca klifu. Wybetonowana część posiada murek i znajduje się w dość sporej odległości od faktycznego miejsca spadku. Dlatego też nie ma możliwości zobaczenia tego, na czym stoimy. Widok rozciąga się na kolejne, bardziej oddalone części klifu. Gdy beton zamienia się w zwykłą ścieżkę, od przepaści odgradzają nas murki, płotki i pagórki, więc żeby zobaczyć więcej, zrobić lepsze zdjęcie, momentami musiałam stawać na palcach (a do niskich nie należę).

Co mijamy po drodze?
Pierwszym przystankiem jest główna platforma z widokiem na południową część klifów, skalne cyple i Hag’s Head. To jeden z najczęściej fotografowanych widoków w całej Irlandii. Następnie podchodzimy nieco wyżej, na najwyższy punkt klifu. Po kilku krótkich chwilach docieramy do wieży O’Briena. Można wspiąć się na jej taras. Przy dobrej pogodzie widok bywa bardzo rozległy. Za wieżą robi się coraz ładniej. Mijamy plaże, poszarpane skały, charakterystyczny ostaniec morski, jak iglica wycelowany prosto w niebo. Można też dostrzec setki, tysiące ptaków. Niezwykle ładnie na tym tle prezentuje się wieża O’Briena – im od niej dalej, tym lepiej. W mojej opinii widoki okazały się ciekawsze podczas powrotu do Visitor Center, gdy mieliśmy je przed sobą.
Po zawróceniu do głównej platformy widokowej można skierować się jeszcze na południe, na platformę południową, skąd widok robi się jeszcze ciekawszy. Łatwiej stąd dostrzec również niższe partie klifów, widocznych bardziej od boku. To również miejsce, gdzie na przełomie wiosny i lata najlepiej podziwiać urocze maskonury, głównie kojarzone z Islandią czy Norwegią. Dawniej można było wędrować dalej na południe wzdłuż Coastal Walk, jednak i ten fragment trasy został zamknięty.
Rejs wzdłuż klifów
Bardzo ciekawym doświadczeniem może być rejs wzdłuż klifów, skąd lepiej można dostrzec pojedyncze skały, kolonie ptaków, plaże i majestat natury. Rejsy organizowane są m.in. z pobliskiego portu w Doolin. Z pokładu statku można wyraźnie obejrzeć jaskinię, która „wystąpiła” w szóstej części filmowych przygód Harrego Pottera, a przy odrobinie szczęścia – także delfiny i inne morskie zwierzęta.
Kontrowersje związane z klifami
Jest kilka spraw związanych z Klifami Moheru, które wzbudzają nasze mieszane uczucia. Przede wszystkim przymus płacenia za dość drogie bilety, by móc zobaczyć klify w najwyższym miejscu, czyli w okolicy Cliffs of Moher Experience. Na ten teren można wejść za darmo podążając szlakiem wzdłuż klifów, więc obowiązek kupienia biletów od strony głównego wejścia wydawał się niedorzeczny. Zwłaszcza, że nie mieliśmy w planie wchodzenie do centrum dla zwiedzających, nie korzystaliśmy z parkingu wliczonego w cenę biletu, nie chcieliśmy też wchodzić na wieżę widokową. Tak więc w sumie nawet nie wiem, za co płaciliśmy.
Na miejscu okazało się jednak, że wspomniany, kilkunastokilometrowy szlak wzdłuż klifów pozostaje zamknięty, o czym jeszcze zaraz wspomnę. Udostępniona, ledwie 800-metrowa trasa to głównie zwykła ścieżka i jedynie okolica samej wieży pozostaje wybetonowana. Nie każdy przyjeżdża tu autem, więc płacenie 15 euro za wstęp przez każdego wydaje się co najmniej słabo uzasadnione. W centrum dla zwiedzających panował taki tłok, że nawet nie próbowaliśmy wejść do środka.
Kto jest właścicielem terenu wzdłuż Klifów Moheru?
Co do samego szlaku wzdłuż wybrzeża, to pozostaje on zamknięty od dłuższego czasu i na ten moment nie ma widoków na jego ponowne otwarcie, chociaż lokalne władze zapewniają, że nad tym pracują. Problem wynika z faktu, że teren wzdłuż klifów nie należy do państwa, a prywatnych właścicieli – głównie farmerów. Jest ich około czterdziestu i z każdym z nich trzeba osobno się dogadać w sprawie zgody, opłat, utrzymania. Tym bardziej zaskakująca może wydawać się pobierana opłata za wstęp – właściciele gruntów nic nie zyskiwali na tym, że przez ich teren przechodziło tysiące turystów, a na terenie należącym do państwa już zarabiano. Dochodzi do tego też kwestia bezpieczeństwa i odpowiedzialności za szkody i wypadki, a tych w przeszłości nie brakowało.
Po kolejnych śmiertelnych upadkach z wysokości trasa została zablokowana i wciąż nie wiadomo, czy i kiedy zostanie ponownie otwarta. Nawet jeśli uda się znaleźć kompromis, to pozostaje jeszcze kwestia stworzenia bezpieczniejszej ścieżki i odpowiednich zabezpieczeń, co również pewnie zajmie trochę czasu. A z tym kompromisem może być różnie, bo decydenci rzucili nawet pomysł przymusowego wywłaszczenia, co oczywiście spotkało się ze sprzeciwem mieszkańców.

Klify Moheru – dodatkowe informacje praktyczne
Najbliższe lotnisko, na które lata Ryanair, znajduje się w Shannon. Można też lecieć do Dublina + autobus do Galway/Shannon.
Noclegów trzeba szukać w pobliskich miejscowościach – Liscannor, Doolin, Ennis lub w większej bazie wypadowej – Galway/Shannon. Polecamy Balally House B&B w Shannon.
W okolicy znajduje się kilka świetnych restauracji i pubów. Szczególnie polecamy Vaughans Anchor (seafood chowder)oraz wykwintne jedzenie w Homestead Cottage (drożej).
Najkorzystniej między czerwcem a końcem sierpnia, jednak nie ma żadnej gwarancji na dobrą pogodę. My w lipcu mieliśmy deszcz, wiatr i chmury.
Polecam nieprzemakalną i przeciwwiatrową kurtkę, porządne buty, a nawet czapkę.
Tak, na Klify Moheru można dojechać autobusem (nawet darmowym).
Tak, jest duży parking wliczony w cenę biletu.
Dla odwiedzających dostępne są toalety, przechowalnia bagażu, kawiarnie, sklepik z pamiątkami, miejsca do ładowania telefonu.
Tak. Przy Cliffs of Moher Experience znajduje się ok. 800 m dostępnych dla wózków ścieżek, można bezpłatnie skorzystać z pojazdów ułatwiających dotarcie m.in. w okolice O’Brien’s Tower.
Nie. Przy Klifach Moheru obowiązują godziny otwarcia, które można sprawdzić w Google Maps i na stronie atrakcji. Godziny różnią się ze względu na sezon. Wiosną i latem bramy otwarte są od 08:00 do 21:00.
Nie. Ze względu na żyjące tu ptactwo oraz wiatr odradzamy łamanie zakazu.


Czy warto zobaczyć Klify Moheru?
Czy mimo wspomnianych kontrowersji, warto zobaczyć Klify Moheru? Moim zdaniem tak, bo zawsze warto zobaczyć coś na własne oczy. Miejsce jest piękne, chociaż po zwiedzaniu miałam lekki niedosyt – z dostępnego obszaru możemy zobaczyć jedynie ułamek długiego pasa klifów. Z chęcią wrócę w to miejsce, gdy trasa wzdłuż wybrzeża ponownie zostanie otwarta.
Irlandia mnie urzekła. Ogromne wrażenie wywarły na mnie może nie tyle, co same klify, ale cała otoczka – niewiarygodna, soczysta zieleń, widok oceanu, tysiące ptaków, owce, krajobrazy oglądane podczas jazdy po okolicy, pobliskie atrakcje, pyszne jedzenie w klimatycznym pubie, muzyka na żywo i atmosfera Irlandii – jako całość biorę to w ciemno i ciekawością wypatruję powrotu na zieloną wyspę.
Udanej podróży,
Magda

